łososiowe kontrowersje

  • Porady

„A czy je Pan/Pani ryby?” – to jedno z wielu standardowych pytań, które zadaję podczas wywiadu żywieniowego. Chcąc dobrze poznać zwyczaje i preferencje żywieniowe podopiecznego dopytuję o ulubione gatunki ryb i częstotliwość ich spożycia.

Czemu te pytanie przywołuję właśnie dziś?

Nie tylko ze względu na fakt, że szykujemy dla Was smakowity przepis z rybą! Ale również dlatego, że często zaskakują mnie odpowiedzi moich podopiecznych, którzy ryb nie jedzą. Przez zapach, smak, brak pomysłu jak je przygotować, a także ze względu na strach przed zanieczyszczeniami ukrytymi w rybach morskich, a  zwłaszcza w łososiu.

Więc jak to jest z tym łososiem?

Często króluje na naszych stołach ze względu na wysoką dostępność. To ryba łatwa do kupienia nie tylko w sklepach rybnych, ale również w każdym dyskoncie i markecie.  Ale to, co przekonuje mnie, dietetyka, do włączenia łososia do jadłospisu, to z pewnością wysoka zawartość witamin i składników materialnych: 

  1. Wielonienasycone kwasy tłuszczowe Omega 3 – w łososiu jest ich o 30% więcej niż w śledziu i ponad dwa razy więcej niż w pstrągu [1]. Pod tym względem z łososiem wygrywa jedynie makrela! A zaczynam właśnie od nich, ponieważ jeśli chcecie już teraz zadbać o swoje serca i przeciwdziałać nadciśnieniu czy zawałom serca [2] – tłuste ryby to doskonały wybór.
  2. Wysokiej jakości białko – co jest ważne dla każdego z nas, tym bardziej tych aktywnych fizycznie.
  3. A na deser, znajdziecie w nim witaminy (A, D, E, B6) oraz, między innymi, wapń i żelazo.

Czy więc jest się czego bać?

Internet, jak zwykle, huczy od ostrzeżeń. Najczęściej pisze się o zawartości w rybach rtęci, która trafia do wód w wyniku przemysłowej działalności człowieka [3]. Na szczęście, w ramach badań monitoringowych stwierdza się zanieczyszczanie ogólne rtęcią ryb i owoców morza dostępnych w Polsce na niewielkich poziomie – 3.2% PTWI (to znaczy tygodniowego dopuszczalnego pobrania pierwiastka bez szkody dla zdrowia [4]). Ryzyko w tym przypadku jest większe jeśli spożywamy ryby drapieżne (rekin, tuńczyk, miecznik).

W porządku, to ile tej rybki?

Skoro znamy i korzyści i ryzyka, to jeść ryby czy nie jeść? A jeśli tak to ile? 

W cytowanych przeze mnie badaniach poleca się dwie porcje (każda po 100g)  tłustych ryb w tygodniu. I ja jestem na tak! Biorąc pod uwagę, że m.in. Morski Instytut Rybacki potwierdza, że spożycie substancji szkodliwych z rybami w Polsce pozostaje niewielkie, a korzyści są znaczące – to smacznego!

Do usłyszenia!

Gosia

Źródła:

[1] https://dietetycy.org.pl/losos/

[2] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5067287/

[3] Kot, K. i wsp., Wpływ związków rtęci na organizm człowieka. Farmacja współczesna, 2016; 9: 210-216.

[4] Wojciechowska-Mazurek, A. i wsp., Monitoring zanieczyszczenia żywności pierwiastkami szkodliwymi dla zdrowia. Cz. II. Wody mineralne, napoje bezalkoholowe, owoce, orzechy, ryż, soja, ryby i owoce morza. Roczniki Państwowego Zakładu Higieny, 2010, 61(1): 27 – 35

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.